Tuszetia czyli przez góry Gruzji – droga z Omalo do Shatili odc. 2

DSC_0220

Zapraszam Was dzisiaj na drugi odcinek relacji z naszej wędrówki po górach Gruzji i przejścia z Omalo do Shatili.

Odcinek pierwszy jest dostępny tutaj

Z Omalo, gdzie zaczęła się nasza przygoda, do Dartlo, a następie Girevi można jeszcze dojechać autem z napędem 4×4, jednakże osobiście polecam Wam zacząć trekking już w Omalo po to by rozgrzać nieco mięśnie i zaaklimatyzować się przed przejściem najbardziej spektakularnego i wymagającego odcinka z Girevi przez przełęcz Acuntę do Chewsuretii.

Z Omalo do Dartlo można dojść podążając cały czas drogą szutrową bądź spróbować swoich sił w nawigowaniu i skrócić nieco trasę idąc spory fragment przez las. Drugi wariant jest o bardziej wymagający pod względem kondycyjnym z uwagi na dość strome podejścia ale generalnie nie było to nic nadzwyczajnie trudnego. Idealna rozgrzewka na pierwszy dzień marszu. Trzeba jedynie uważać na mocno opalające słońce i zaopatrzyć się w wodę. Z Omalo jest jeszcze kilka innych szlaków m.in. do Diklo idealnych na jednodniową wycieczkę.

Zapraszam do fotorelacji.

DSC_0051

Zeszliśmy z drogi szutrowej do Dartlo i skręciliśmy w las.

DSC_0062

W Omalo można wypożyczyć konie i pojeździć w pięknych okolicznościach przyrody. W tle góry, które spokojnie mają powyżej 4.000 m n.p.m.

DSC_0067

Ilość górskich kwiatów i ziół w Tuszeckim Parku Narodowym jest oszałamiająca.

DSC_0074

Nawet przejeżdżający od czasu do czasu wysłużony poradziecki sprzęt nie był w stanie zakłócić nam spokoju wynikającego z obcowania z przyrodą w jej najczystszej postaci.

DSC_0082

Widać jak woda z gór zasilą rzekę, wzdłuż której podążaliśmy przez kilka dni.

DSC_0102

Zajadamy chleb i gruziński ser Sulugni, który idealnie nadaje się w góry. Jest mocno słony dzięki czemu długo zachowuje swoją świeżość, jedliśmy go praktycznie przez cały tydzień. W Tuszetii nie ma sklepów (jak pisałem wcześniej w niektórych pensjonatach można zamówić jedzenie, ale od Girevi jesteście zdani tylko na siebie), dlatego w prowiant należy zaopatrzyć się wcześniej.

DSC_0113

Po raz pierwszy przekraczamy wodę przecinającą szlak. Tutaj jeszcze wąski strumyczek, w którym z miłą chęcią można było schłodzić w stopy. Na późniejszym etapie woda na drodze była naszym największym problemem i momentami ciężko było przez nią przejść.

DSC_0137

Oto Dartlo, póki co najpiękniejsze miejsce w jakim kiedykolwiek byłem.

DSC_0154

Pokonanie drogi z Omalo do Dartlo nie zajmuje dużo czasu, spokojnie można było pokusić się o dotarcie jeszcze tego samego dnia do Girevi. Na szczęście nie spieszyło nam się i postanowiliśmy rozbić nasz namiot przy starych tuszeckich wieżach.

DSC_0155

Widzieliśmy niezliczoną ilość koni, owiec i krów, które wypasały się praktycznie bez żadnego nadzoru. Szczęśliwe zwierzęta.

DSC_0165

Konie w okolicach Dartlo.

DSC_0193

Szukamy miejsca na rozbicie namiotu.

DSC_0200

Dartlo dolne i górne.

DSC_0212

W poszukiwaniu miejsca gdzie moglibyśmy coś zjeść abo napić się kawy.

DSC_0214

Długo nie szukaliśmy. W Dartlo jest przynajmniej jedno miejsce z noclegami i jedzeniem oraz jedna knajpa gdzie można napić się piwa.

DSC_0220

Na pierwszym planie nasz namiot.

DSC_0228

Słońce chyli się powoli ku zachodowi, kontemplujemy otaczającą nasz przyrodę. Tej cudownej ciszy nie zapomnę do końca życia.

DSC_0242

Konie zainteresowały się naszym namiotem.

DSC_0260

Ujęcie wody w Dartlo. Spora część osady jest zrujnowana, a jej odbudowa trwa. W Dartlo znajdują się m.in. ruiny zabytkowego kościoła.

DSC_0264

Wracamy z górnego Dartlo i na zboczu góry porośniętej kwiatami obserwujemy zachód słońca.

DSC_0271

DSC_0281

DSC_0293

Podczas naszej obecności w Dartlo była jeszcze trójka turystów z Czech, z którymi zaprzyjaźniliśmy się i wędrowaliśmy później razem oraz gruzińska rodzina na wakacjach. Gruzini zaprosili nas do siebie na kolację i w bardzo miłej atmosferze spędziliśmy wieczór. Oczywiście nie zabrakło dużej ilości czaczy (mocna wódka robiona z winogron) pitej w podniosłej atmosferze rozbudowanych gruzińskich toastów. Pan na zdjęciu był z Tbilisi i sam po raz pierwszy zawitał do Tuszetii. Nie mógł się nadziwić co my tu robimy, ale jednocześnie widać było, że bardzo go cieszą odwiedziny gości z dalekich stron w mocno odizolowanej od reszty świata Gruzji.

DSC_0304

Rano zawitaliśmy do lokalnego baru żeby podładować baterie w aparacie. Impreza z nocy chyba jeszcze się nie skończyła. Myślę, że pasterze w Tuszetii mają spory problem z nadużywaniem alkoholu. Każdy napotkany góral po chwili rozmowy gorąco zachęcał nas do wspólnego picia czaczy. Czasami nie mogliśmy odmówić i trzeba było wypić od razu pięć kolejek. Generalnie jak obliczyłem szansa, że ktoś w Gruzji będzie Ci proponował w danym dniu wspólne picie wynosi w moim przypadku 33%.

DSC_0308

Wyruszyliśmy nieśpiesznym krokiem w dalszą drogę do Girevi. Idziemy w powiększonej grupie w towarzystwie trójki Czechów, z którymi nawiązaliśmy znajomość poprzedniej nocy. Od tej pory byliśmy nierozłączni.

DSC_0318

Największym zagrożeniem na trasie są psy pasterskie, które potrafią być agresywne. Na mapach trekkingowych kupionych w Gruzji zaznaczone są miejsca gdzie wypasane są owce i występują psy. W sytuacji zagrożenia najlepiej jest chwilę poczekać aż zjawi się pasterz i przywoła psy, albo można próbować obchodzić je szerokim łukiem. My mieliśmy tylko jedno bliższe spotkanie z psami, na szczęście do niczego złego nie doszło (pasterz w porę przywołał swojego pupila).

DSC_0334

Nasi czescy znajomi i napotkany po drodze pasterz. Rozmowa pasterza i kolegi Czecha w łamanym języku czesko/rosyjskim była przekomiczna. Pasterz zaprosił nas do siebie na poczęstunek.

DSC_0336

Rozmawiamy sobie przy wędzeniu mięsa. Pasterz opowiada o atakach niedźwiedzi w górach. Wolałbym nie słyszeć jego słów bo tylko stracha nam narobił.

DSC_0342

Chleb, ser, cudowna śmietana i herbata z górskich ziół.

DSC_0343

Zaczyna się część oficjalna spotkania i picie czaczy z rogu barana.

DSC_0348

Czacza to bardzo dobry naturalny alkohol, ale w dużych ilościach męczy. Pasterz w jakiś zawoalowany sposób wytłumaczył nam, że musimy wypić od razu po pięć kolejek i tak też się stało. Szło się później dość ciężko.

DSC_0353

Rodzina pasterza w komplecie.

DSC_0371

Nasza drużyna pierścienia.

DSC_0392

Nic dziwnego, że gruzińskie sery są takie dobre.

DSC_0421

DSC_0422

Na horyzoncie kolejna osada – Chesho. Nie zatrzymywaliśmy się tam. Z Dartlo do Girevi jest już całkiem sporo do przejścia więc trochę musieliśmy przyspieszyć.

DSC_0438

Idziemy cały czas wzdłuż rzeki, droga jest możliwa do pokonania z autem 4×4.

DSC_0469

Końcowy odcinek drogi szutrowej.

DSC_0477

Podczas całego trekkingu nie ma problemu z brakiem wody pitnej. Co rusz znajdujemy ujęcie krystalicznie czystej, chłodnej górskiej wody. Gruzja słynie na cały świat z wód mineralnych przy czym Borjomi nie ma ponoć sobie równych.

DSC_0496

DSC_0502

Osada Parsma o ilę się nie mylę.

DSC_0504

Zaczynają się małe kłopoty z przekraczaniem rzeki.

DSC_0505

Jakoś daliśmy radę.

DSC_0510

Widać już Girevi – ostatnią osadę przed dotarciem na drugą stronę przełęczy Acunta.

DSC_0516

Wolność.

DSC_0524

Tak mniej więcej wygląda Girevi. Kilka rozklekotanych domostw, ale hotel i restauracja się znajdą.

DSC_0532

Tutaj rozbiliśmy swój namiot.

DSC_0552

Wieczorna przechadzka w poszukiwaniu jedzenia.

DSC_0559

Jest i restauracja w pięknej scenerii.

DSC_0563

Tradycyjny sposób wypiekania chleba w Girevi.

DSC_0565

Jest i hotel.

DSC_0566

Ostatnia szansa na uzupełnienie zapasów.

DSC_0572

Pogoda nam się trochę popsuła, pozakładaliśmy kurtki oraz długie spodnie i ruszyliśmy dalej.

DSC_0577

Nieprędko znowu zobaczymy ślady cywilizacji ludzkiej.

DSC_0578

W Girevi jest baza pograniczników gruzińskich. Trzeba zgłosić wyjście i dostać jakiś świstek papieru. Obyło się bez problemów i bez łapówek.

DSC_0580

Baza w Girevi.

DSC_0582

Przy nie najlepszej pogodzie ruszamy w nieznane.

Kolejna część nastąpi.

Pozdrawiam

Michał Nowak

8 odpowiedzi do artykułu “Tuszetia czyli przez góry Gruzji – droga z Omalo do Shatili odc. 2

  1. Pingback: Przez góry Gruzji – droga z Omalo do Shatili odc. 1 – Blog podróżniczy Michała Nowaka

  2. Maciek

    Super relacja i przepiękne zdjęcia! 🙂 Za trochę ponad tydzień będziemy szli tą samą trasą. Jest jakaś szansa w ciągu tego tygodnia, na kolejną część opisu waszej wyprawy? 🙂

    1. Michał Nowak Autor

      Hej, dzięki za pozytywny odzew 😉 niestety nie dam rady, dzisiaj wyjeżdżam do Kirgistanu gdzie mam w planach dwa fajne trekkingi 😉 po powrocie nadrobię zaległości.

      Pozdrawiam
      Michał Nowak

Dodaj komentarz